Motel Jurajski

 » Mistrz. Krakowa Juniorów
 » Mistrz. Krakowa Jun.Młd
 » Liga Juniorów (Kraków I)
 » Liga Juniorów (Kraków II)
 » Liga Oldbojów (Kraków)

 » Ekstraklasa futsalu
 » Ekstraklasa futsalu (Krak.)
 » I liga futsalu (Kraków)
 » II liga futsalu (Kraków)
 » III liga futsalu (Kraków)
 » IV liga futsalu (Kraków)

 » Ekstraklasa
 » I liga
 » II liga
 » III liga
 » IV liga (Kraków-Wadowice)
 » IV liga (Tarnów-Nowy Sącz)
 » Klasa Okręgowa (Kraków I)
 » Klasa Okręgowa (Kraków II)
 » Klasa Okręgowa (Wadowice)
 » Klasa Okręgowa (Tarnów)
 » Klasa Okręgowa (N. Sącz)

 » Klasa A (Kraków I)
 » Klasa A (Kraków II)
 » Klasa A (Kraków III)
 » Klasa A (Wieliczka)
 » Klasa A (Myślenice)
 » Klasa B (Kraków I)
 » Klasa B (Kraków II)
 » Klasa B (Kraków III)
 » Klasa B (Wieliczka)
 » Klasa B (Myślenice)
 » Klasa C (Kraków I)
 » Klasa C (Kraków II)
 » Klasa C (Kraków III)
 » Klasa C (Wieliczka)
 » Klasa C (Myślenice)

 » Małopolska Liga Juniorów
 » I liga (Kraków)
 » I liga (Wadowice)
 » I liga (Tarnów)
 » I liga (Nowy Sącz)

 » II liga (Kraków I)
 » II liga (Kraków II)
 » II liga (Wieliczka)
 » II liga (Myślenice)

 » III liga (Kraków)
 » III liga (Wieliczka)
 » III liga (Myślenice)

 » Małopolska Liga Jun. Młd.
 » I liga jun.młd (Kraków)
 » I liga jun.młd (Tarnów I)
 » I liga jun.młd (Tarnów II)
 » Małopolska Liga Trampkarzy
 » Małopolska Liga Młodzików
 » Sparingi
 » Liga Taxi (Kraków)
 » Liga MPK (Kraków)
 » Archiwum rozgrywek

 » I liga (Kraków)
 » II liga (Kraków)

 » I liga
 » II liga
 » III liga

 » Redakcja
 » Reklama
 » Kontakt
 

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

kwiatoo -  10.09.2010r. 15:52  relacja, rozmowy i zdjęcia: piotr kubiczek
Tukaj poprowadził do zwycięstwaDwie bramki Daniela Tukaja bacznie przyczyniły się do zwycięstwa Spójni z Orłem Piaski Wielkie.

V liga (Kraków-Wadowice), 08.09.2010
Spójnia Osiek - Orzeł Piaski Wielkie 3:0 (0:0)
Tukaj 61, 76, Kasprzyk 82

Sędziował: Maciej Pytlowski (Oświęcim)
Żółte kartki: Szewczyk, Kołodziejczyk, Kasprzyk - Ciepły, Bieńkowski
Czerwona kartka: Bieńkowski 73 (druga żółta)
Widzów: 100
Spójnia: Dziedzic - K.Glanowski, Gocyk, Kordaszewski, Kołodziejczyk - Ziarno, Michał Mróz, Kasprzyk, Porębski (65 Jedynak) - Szewczyk (70 Biernat), Tukaj (87 Tomaszewski).
Orzeł: Wilisowski - S.Guzik, Załęga, Ciepły, Juraszek (46 Adamczyk) - Petho, Mróz (77 Łazarczyk), Wolak (87 Targosz), Bieńkowski - J.Guzik, Kwaśniak (63 Łabuś).
 
W meczu na szczycie 6. kolejki krakowsko-wadowickiej V ligi, Spójnia Osiek pewnie pokonała na własnym boisku Orła Piaski Wielkie 3:0 (0:0). Po pierwszej bezbramkowej godzinie gry, do siatki gości trafił Daniel Tukaj. Kwadrans później najskuteczniejszy zawodnik gospodarzy zdobył drugiego gola, a kropkę nad "i" po szybkim kontrataku postawił kapitan zespołu - Piotr Kasprzyk. Dla lidera rozgrywek, porażka w Osieku była pierwszą tak poważną wpadką w tym sezonie.

Szlagier w Osieku. Spójnia w środę mierzyła się z Orłem i co tutaj dużo ukrywać, faworytem tego spotkania byli goście z Krakowa, którzy jeszcze tej jesieni nie przegrali. Trener Marek Holocher przywiózł ze sobą najmocniejszy skład, więc zapowiadało się wielkie granie. Spotkanie pokazało, że Spójnia i Orzeł to nie techniczna Barcelona, ale solidni rzemieślnicy, których od czasu do czasu stać na przebłysk geniuszu.
W Spójni po wysokiej porażce z Borkiem zmiany i czas debiutów. Po raz pierwszy między słupkami można było zobaczyć Damiana Dziedzica, a szkoleniowiec Krzysztof Duch znalazł dla Krzysztofa Kołodziejczyka i Dariusza Szewczyka nowe pozycje na boisku. "Koło" zastąpił na prawej stronie defensywy Damiana Glanowskiego, a Szewczyk zmienił w przodzie Tomasza Jedynaka. Do składu po kontuzji wrócił Michał Kordaszewski, a Mariusz Porębski po raz pierwszy w tym sezonie zagrał od pierwszej minuty. Zmiany dały pozytywny skutek i o porażce z Borkiem w Osieku już mało kto pamięta.

Początek zachowawczy. Oba zespoły bardziej niż na ataku, skupiły się na obronie własnej bramki, więc przez niemal kwadrans na boisku nie działo nic godnego uwagi. Akcje zaczepne kończyły się zazwyczaj na wysokości 25 metra i nawet strzały z dalszej odległości były rzadkością. Po raz pierwszy ciekawie w tym spotkaniu zrobiło się w 13. minucie, gdy po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Kołodziejczyka, a ten długo się nie zastanawiając skierował ją w stronę bramki Tomasza Wilisowskiego. Z perspektywy trybun ciężko było ocenić czy obrońca gospodarzy strzelał, czy może szukał lepiej ustawionych partnerów. Jedno było pewne, piłka minęła bramkę o dobre dwa metry. Goście odpowiedzieli ładną zespołową akcją, który po płaskim dograniu Jarosława Guzika w pole karne z lewego skrzydła strzałem zakończył Krzysztof Petho, jednak Dziedzic zdołał sparować futbolówkę. Chwilę później z dystansu swoich sił spróbował kapitan Orła - Tomasz Wolak, ale ku swojemu niezadowoleniu chybił. Przyjezdni konsekwentnie grali swoje i korzystali z uroków aury. W tej części meczu to piłkarze lidera rozgrywek mieli za swojego sprzymierzeńca wiatr, co skwapliwie starał się wykorzystać Wolak uderzając z rzutu wolnego, ale i tym razem nieco się pomylił. W 31. minucie także nie najlepiej z precyzją było u Michała Bieńkowskiego - przestrzelił z linii "szesnastki". Przez kolejne minuty, aż do gwizdka kończącego pierwszą odsłonę na murawie działo się wszystko to, co w pierwszych fragmentach tego meczu, czyli bardzo niewiele. Do przerwy 0:0, a to zwiastowało jeszcze więcej emocji po pauzie.

Zawodnicy nie zawiedli i w drugiej połowie zaprezentowali się zdecydowanie lepiej. Już kilkanaście sekund po wznowieniu, przed Dziedzicem znalazł się filigranowy J.Guzik, jednak nie uderzył najlepiej i czujny golkiper Spójni poradził sobie z jego uderzeniem. W 48. minucie niewiele przed polem karnym Michał Ziarno zahaczył rywala, za co p.Pytlowski zarządził rzut wolny dla krakowian. Do piłki podszedł Wolak i po raz kolejny nie trafił nawet w światło bramki. Po tych ostrzeżeniach do pracy solidniej wzięli się miejscowi. W 52. minucie po wrzucie piłki z autu, ładnie obrócił się mający rywala za plecami Daniel Tukaj, ale już samo wykończenie tej sytuacji pozostawiło wiele do życzenia. W ramach rewanżu, z kornera dośrodkowywał Bartłomiej Kwaśniak, a piłkę głową uderzał Marcin Ciepły, jednak ta zatrzymała się tylko na górnej siatce, więc w obozie gospodarzy mogli głęboko odetchnąć. W 61. minucie dokładniejszy do stronie Spójni był Tukaj i pewnym uderzeniem otworzył wynik spotkania. Całą akcję zapoczątkował faul na Ziarnie, sędzia jednak zastosował przywilej korzyści, do piłki dopadł  Szewczyk, pociągnął z nią jeszcze parę metrów i wyłożył futbolówkę "Tukiemu" jak na tacy, więc najlepszemu snajperowi miejscowych nie wypadało nie trafił. Uderzeniem z pierwszej piłki nie dał szans na skuteczną interwencję Wilisowskiemu. To było dopiero początek koncertu gospodarzy. Chwilę po golu Tukaja, bez przyjęcia strzelił Michał Mróz, ale tym razem piłka nie znalazła jeszcze drogi do siatki. W 68' z prawej strony w pole karne wpadł Tukaj i płaskim dograniem szukał osamotnionego w obrębie "szesnastki" Jedynaka, jednak na szczęście dla gości za akcją wrócił Wolak i w ostatniej chwili zażegnał niebezpieczeństwo. Trzy minuty później po płaskim uderzeniu z okolic pola Karnego Piotra Kasprzyka, już wszyscy widzieli piłkę w bramce, jednak ta na przekór kibicom i piłkarzom, po odbiciu się od wewnętrznej części słupka zamiast zatrzymać się w siatce, prześlizgnęła się po linii bramkowej i ostatecznie wyszła w pole. Jakby tego było mało od 73. minuty przyjezdni musieli sobie radzić w osłabieniu, bowiem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Bieńkowski. Sam zawodnik, jak i trener Orła, jeszcze długo nie mogli się pogodzić z decyzją głównego rozjemcy, jednak ten ani myślał słuchać pretensji gości i w zdecydowany sposób wysłał niepokornego zawodnika do szatni. Z rzutu wolnego dalszego słupka szukał Ziarno, piłki głową próbował jeszcze dotknąć Jedynak, ale ostatecznie finałem tej sytuacji była "piątka". Piłkarze Orła nie mieli już czego bronić i mimo iż grali w liczebnym osłabieniu ambitnie ruszyli do przodu w poszukiwaniu wyrównania. Zamiast remisu, goście dostali drugą bramkę. Dziedzic długim wykopem uruchomił Tukaja, piłki jeszcze nie sięgnął krakowski obrońca, a Król Strzelców poprzednich rozgrywek ze stoickim spokojem, uderzając po długim rogu podwyższył prowadzenie gospodarzy. Goście w tym momencie ewidentnie spasowali. Odpuścili krycie, z czego wzięły się szybkie kontrataki. Po jednym z nich w 82. minucie w sytuacji "3 na 2", Tukaj dokładnym podaniem obsłużył Kasprzyka i temu nie wypadało spudłować. Wynik 3:0 oznaczał mały nokaut, a wcale nie musiało się skończyć na tej trzybramkowej przewadze. Miejscowi po raz kolejny wyszli z błyskawiczną kontrą " 3 na 2", ale tym raz Tukaj spóźnił podanie i wychodzący na czystą pozycję Jedynak był na spalonym. Ochotę na honorową bramkę wyraźnie miał Łukasz Adamczyk, przełożył piłkę z nogi na nogę, jednak wykończenie nie było już efektowne co zagranie pomocnika Orła. Jako ostatni w tym dniu zaatakowali miejscowi. Kasprzyk szukał Jedynaka, ale sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej i akcję przerwali. Inna sprawa, że Jedynak i tak ustrzelił Wilisowskiego.

W starciu wicelidera z liderem rozgrywek, zdecydowanie lepiej wypadł ten pierwszy, który nie tylko wgrał różnicą trzech goli, ale i pokazał, że jest zespołem dojrzalszym, który potrafi sobie radzić z grą pod presją. Sobotnia wpadka 0:4 z Borkiem pewnie jeszcze długo będzie się śniła w Osieku po nocach, jednak jak pokazało starcie z Orłem - bolesna wpadka była zwykłą chwilą słabości, a nie oznaką głębszego kryzysu.

- Myślę, że zagraliśmy tak, jak oczekują tego od nas kibice, czyli walecznie i skutecznie. Nie było osoby na boisku, która nie podjęłaby walki z tak przeciwnikiem, jakim po raz kolejny okazał się zespół z Krakowa. Potrzebowaliśmy takiego meczu po klęsce z Borkiem. Z optymizmem patrzymy w przyszłość - mówił po meczu kapitan Spójni Piotr Kasprzyk (na zdjęciu).

- Przegraliśmy wysoko, ale wcale to nie musiało się tak dla nas skończyć. Jeszcze w pierwszej połowie byliśmy zespołem lepszym, a zaraz po przerwie dogodnej okazji nie wykorzystał Jarek Guzik i rozpoczął się nasz mały dramat. Przy pierwszych dwóch straconych bramkach, nasi obrońcy zamiast zostać w strefie gdzieś sobie powędrowali i nieszczęście gotowe. Sytuacja po której z boiska został wyrzucony Michał Bieńkowski była dla mnie i moich zawodników bardzo kontrowersyjna, żeby nie powiedzieć że krzywdząca. Zawodnik wykonał czysty wślizg na piłkę, świetnie widziałem ten moment z ławki, no ale sędzia zinterpretował to starcie po swojemu i przy 0:1 musieliśmy grać w osłabieniu. A wiadomo, że w takich sytuacjach nie ma czego bronić, bo czy przegrasz dwoma czy trzema bramkami, to już nie ma większego znaczenia. Chcieliśmy jeszcze powalczyć, ale zamiast wyrównania dostaliśmy bramkę, w której zdobyciu Spójni mocno pomógł wiatr, nasz obrońca nie sięgnął piłki i Tukaj zrobił z tego użytek. Gospodarze nie grali nic wielkiego. Długimi podaniami starali się wejść w nasze pole karne, jak jeszcze raz podkreśli grali z wiatrem i ostatecznie trafili nas trzykrotnie. Spójnia miała w swoich szeregach dwóch zawodników, którzy załatwili jej zwycięstwo. To oczywiście Tukaj i Kasprzyk. Znają się na rzeczy - oceniał po spotkaniu trener Orła Marek Holocher. - Walczymy o IV ligę. Na pewno stać nas na to, tylko musimy wystrzegać się takich porażek jak ta w Osieku. Ten mecz był w naszym zasięgu, ale po błędach ostatecznie z boiska zeszliśmy pokonani - zakończył szkoleniowiec

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

Tukaj poprowadził do zwycięstwa

instalacje tryskaczowe | biegówki Gdańsk | przesyłki ekspresowe | piłka nożna | forum kulturystyka | trampolina | Oase | sopot noclegi | psycholog łódź | agencja celna łódź | pralki | bezpłatne ogłoszenia | pisanie prac licencjackich tanio | dna moczanowa | antywirusy | Kalkulator kredytu | Sklep sportowy |
  Kuchenki mikrofalowe